Łaźnie i termy

W starożytnej Grecji toalety były miejscem spotkań towarzyskich. W niektórych miastach archeolodzy odkryli urządzenia służące nawet 50 osobom naraz. Załatwianie potrzeb fizjologicznych nie było najwidoczniej niczym wstydliwym, skoro na marmurowej ławie z otworami siedziało obok siebie kilkadziesiąt osób. Ta „społeczna” rola toalety przetrwała do naszych czasów. Także w starożytności na ścianach toalet publicznych pojawiały się napisy, wyznania miłosne, ogłoszenia o charakterze erotycznym lub hasła polityczne.

W Sumerze już 3000 lat p.n.e. pociągano za sznurek, czym otwierano zbiornik z płynącą pod sedesem wodą. W Rzymie oglądać można resztki Cloaca Maxima, czyli kolektora, do którego spływały nieczystości. Kanał ten był w całości przykryty, co eliminowało nieco straszliwy smród, trudny do wytrzymania szczególnie w upalne lato. Cloaca Maxima wpadała do Tybru, więc jakość wody w tej rzece nie była najlepsza.

 

Już 2000 lat temu w Chinach istniały toalety wyposażone w spłuczkę i solidne siedzisko. W grobach władców chińskiej dynastii Han można znaleźć wszystko, czego Chińczyk tamtych czasów (III w. p.n.e. – I w. n.e.) potrzebował do życia – meble, ubrania, jedzenie. Archeolodzy badający w lipcu 2000 r. w prowincji Henan grób jednego z tych władców zdziwili się, kiedy w jednym z pomieszczeń znaleźli sedes. Kamienny sedes spłukiwany wodą był podobny do tych używanych przez nas, a nawet wygodniejszy. Miał on specjalne oparcia pod ręce, tak że można było siedzieć w nim jak w fotelu.

 

Około 1350 lat przed Chrystusem budowano w Egipcie toalety podłączone do kanalizacji. Ponieważ starożytni Egipcjanie byli fanatykami czystości, najczęściej umieszczano je tuż obok publicznych łaźni. W zależności od liczby mieszkańców, nieczystości odprowadzane były do rowów lub dołów asenizacyjnych.

W starożytnej Grecji i Rzymie dbałość o czystość ciała stała się wizytówką wolnego obywatela. Łaźnie i termy często wchodziły w skład kompleksów gimnastycznych. Zazwyczaj było tam kilka wpuszczonych w podłogę wanien do siedzenia. Podobne wanny były później znane w Polsce w XIX wieku jako wanny „nasiadowe”. Służyły one do leczniczych kąpieli ziołowych. W Grecji gromadzono też wodę w wielkich zbiornikach, skąd zabierano ją w naczyniach do potrzeb domowych. W takim zbiorniku można się było również umyć i wykąpać. Kult ciała, troska o zdrowie i higiena osobista stworzyły nową jakość. Cywilizacja stapiała się w jedno z kulturą i pięknem.

W Rzymie łazienny obrządek, jego instrumentarium i woda o zmieniającej się temperaturze odgrywały ważną rolę. Budowano termy – ogólnodostępne, publiczne łaźnie – kąpieliska lub przedsiębiorstwa zarobkowe. Tam korzystano z różnorakich kąpieli: od parówki, po basen z lodowatą wodą. Kąpiel rozpoczynano od namaszczenia ciała oliwą. Potem następowały ćwiczenia cielesne i gorąca kąpiel. Tak przygotowany „kąpielowicz” udawał się do parówki. Tamże niewolnik zeskrobywał metalową płytką lub muszlą pot, brud i oliwę z ciała kąpiącego się patrycjusza. Końcowy akt stanowił skok do basenu z zimną wodą.

Do Rzymu dostarczano 200 mln litrów czystej wody na dobę. Słynne rzymskie akwedukty stanowiły ponad 400 km wodociągów i kanałów. Wszystkie te urządzenia wodociągowe musiały mieć swój odpowiednik w kanalizacji. Kiedy źródlana woda po użyciu zamieniała się w ścieki, trzeba było je wyprowadzić z miasta. Znana była wówczas metoda badania zdatności wody. Pierwszą próbą był test, czy woda nie powoduje plam na naczyniach z brązu. Obserwowano również, czy pozostawia osad po przegotowaniu. Jakość wody klasyfikowano po długości gotowania się w niej zielonych jarzyn. Z badań tych wyciągano rygorystyczne wnioski. Były więc akwedukty niosące wodę pitną, wykorzystywaną również do podlewania ogrodów czy prania.

Rzymianie w gronie starożytnych społeczności wyróżniali się wyjątkową czystością osobistą. W „Quo vadis” Sienkiewicza Petroniusz marzy: Wróciwszy do domu wezmę kąpiel w fiołkowej wodzie, a moja Złotowłosa mnie namaści.... W zagrożeniu życia mówi on do ukochanej: każę ci zrobić wannę w kształcie konchy, a ty będziesz w niej jak kosztowna perła.... Łaźnie publiczne pochodziły z różnych okresów. Były wielokrotnie rekonstruowane, unowocześniane i zmieniane. Bogate w urządzenia, których zasady działania nie zmieniły się do dziś (np. cały system centralnego ogrzewania pod podłogą i podgrzewania wody). Były tam szatnie, toalety, podział na część męską i damską. Łaźnie bogato zdobiono. Wnętrza obfitowały w mozaiki, freski, rzeźby, sklepienia i kopuły. Wszak Rzymianie lubili się otaczać dziełami sztuki, przedmiotami o dużej wartości artystycznej i nie szczędzili na to środków. Szczególnie bogate były łaźnie prywatne.

Morskie technologie

Inne elementy na norweskie pole wydobywcze Johan Sverdrup wykona również trójmiejska spółka, Energomontaż-Północ Gdynia (EPG), należąca do grupy Mars Shipyards & Offshore. Trafią tam konstrukcje stalowe o masie 2,5 tys. ton wyprodukowane dla konsorcjum K2JV ANS (joint venture Kvaerner Stord i Kellog Brown & Root). Kontrakt realizowany jest w latach 2016-2017. Ponadto EPG zbuduje moduł mieszkalny o masie 570 ton, który trafi do duńskiego Maersk Drilling oraz cztery dźwigi statkowe dla Palfinger Dreggen Poland. Lotos Petrobaltic zamówił moduły dla bałtyckiej platformy wydobywczej Petrobaltic. To zlecenie jest jednym z elementów, wciąż w pełni nie rozpoczętej (ze względu na zbyt niskie ceny nafty), przebudowy obiektu na morskie centrum produkcji ropy naftowej, które będzie pracowało na złożu B8. EPG wykona konstrukcję stalową modułu produkcyjnego oraz konstrukcję dla modułu turbogeneratora. Pierwszy z zamówionych elementów służy do separacji ropy. Zostanie dostarczony w kilku częściach, co ułatwi transport konstrukcji. Z kolei moduł turbogeneratora składa się z czterech pokładów i będzie ważył 176 ton. Po wyposażeniu w urządzenia i instalacje całość zostanie zamontowana w części rufowej platformy. EPG może poszczycić się nowoczesną halą produkcyjną, która powstała na terenie upadłej Stoczni Gdynia. Wartość inwestycji wyniosła 65 mln złotych.

 

Fabryka o powierzchni 2,4 tys. m², wyposażona jest w maszyny sterowane numerycznie, które umożliwiają produkcję nie tylko elementów dla offshore, ale także dla energetyki i lotnictwa. Pracuje tam największa obrabiarka w basenie Morza Bałtyckiego, zdolna kształtować elementy ważące do 120 ton. Przedsiębiorstwo dysponuje również nowoczesnym urządzeniem zintegrowanym z robotem do przestrzennego cięcia i spawania elementów rurowych, zdolnym obrabiać rury o średnicy do 1,2 m. Maszyna jest szczególnie przydatna przy wytwarzaniu elementów stalowych dla branży offshore. 

Wpływy rzymskie łagodnie przenikały do Galii. Łazienki były tam rozpowszechnione nawet bardziej niż w Rzymie. Z bogatych domów miejskich przeszły do wiejskich posiadłości, a nawet domów biednych. Decydował o tym chłodniejszy niż w Rzymie czy Grecji klimat. Galowie lubowali się w sprzętach bogato zdobionych. Łazienki wykładano kunsztownymi mozaikami. Przedstawiały one motywy wody, ryb, scen morskich, wodnych bóstw i ptaków. Kolorystyka, kwiaty, girlandy, luźne aplikacje z kamieni i muszli miały poszerzyć pomieszczenie i podkreślić bogactwo architektury. Być może taka właśnie łazienka miała przybliżać Galom słoneczne plaże ciepłych mórz.

 

W porównaniu z „życiem łaziennym” Rzymian, Galowie o wiele więcej czasu poświęcali myciu. Kąpanie było tu powszechniejsze i jak gdyby bardziej zamierzone. Zajmowało ono o wiele więcej czasu niż wymagałoby tego zwykłe utrzymanie ciała w czystości. Było to odprężenie, przyjemność, zabieg zdrowotny. Szczególnie długo przesiadywały w łazienkach galijskie damy. Wiele czasu poświęcały swemu ciału i modzie. Kąpały się, namaszczały olejkami i układały włosy. Czasem pojawiało się nawet w galicyjskim domu pomieszczenie przeznaczone do korygowania niewieściej urody.

We wspaniałych budowlach lokalizowali Galowie swe łaźnie publiczne. Rytuał był częściowo zdeterminowany rygorami architektury i przypominał rzymski. Polegał on na stopniowym poceniu się, co uważano za zdrowy i oczyszczający proces. Wielu odwiedzających odbywało drogi męki, aby się odchudzić. Cały łazienny proceder kończył się perfumowaniem i nacieraniem skóry. Wreszcie owinięty w prześcieradła klient mógł poleżeć i odpocząć, aby w znakomitej formie powrócić do domu. Łaźnie były w Galii płatnymi publicznymi instytucjami. Początkowo koedukacyjne, potem otwarte w różnych godzinach dla kobiet i mężczyzn. W łaźniach galijskich, w większym stopniu niż u Rzymian, prowadzono działalność kulturalną i oświatową.

 

Profesor Cammile Julian, badacz starożytnej Galii pisał: Wspaniałymi budowlami są termy, gdzie miasta i ich dobroczyńcy starali się roztoczyć jak największy przepych. Lud tutaj wypoczywa, kształci się i zabawia jednocześnie, jak w muzeum, kasynie lub na publicznej promenadzie. Piękne przedmioty, na które patrzy, są choć na chwilę jego własnością. W dodatku zaznaje wypoczynku w kąpieli, w pięknym iście księżycowym otoczeniu, gdzie nie brak mu i hałaśliwej wesołości i prostackich żartów, do jakich dają okazję gromadne igraszki w wodzie... dla niektórych jest to najmilsze wspomnienie całego ich życia.