Wykorzystywanie

zasobów wodnych 

Woda jest niezbędnym, podstawowym składnikiem naszego istnienia i rozwoju całego życia organicznego. Jest to tak oczywiste, że nie wzbudza już u nikogo refleksji, nie skłania do przemyśleń. Dawno temu przeszliśmy nad tym do porządku dziennego. Gdyby jednak choć na chwilę zastanowić się i spróbować prześledzić wszystkie dziedziny naszego życia, wszystkie przejawy rozwoju naszej cywilizacji i kultury, okaże się, że w zasadzie niemożliwe jest wskazanie choćby jednego przykładu, gdzie bez wody można się obejść. Po prostu – woda jest wszędzie. Jednak „wszędzie” znaczy tyle, co „nigdzie”, nie mówi nam nic konkretnego, w żaden sposób nie wzbogaca naszej wiedzy o otaczającej nas rzeczywistości. Takie ogólnikowe stwierdzenia nie pozwolą nam uczestniczyć w nadzwyczajnej podróży, którą w każdej sekundzie przebywają miliony pojedynczych kropel wody połączonych w niezliczone strumienie, potoki, rzeki…

 

W naszych wojażach będziemy się przyglądać tylko niektórym sposobom korzystania z wody i jej funkcjonowania wokół nas. Wykażemy, jak często sięgamy do tego dobra naturalnego całkowicie nieświadomie. Przyjrzymy się najbardziej podstawowym i skrajnie wyrafinowanym potrzebom człowieka w tym względzie.

 

Rybołówstwo, żegluga, energetyka, przemysł, wypoczynek i rekreacja – to dziedziny, które funkcjonują i w pełni rozkwitają dzięki kropli wody podążającej nieustannie w swym cyklu istnienia na Ziemi.

Rybołówstwo

Pierwotnie rybołówstwo, obok zbieractwa i łowiectwa, stanowiło podstawę wyżywienia człowieka. Również współcześnie to ważna gałąź gospodarki, obejmująca połów ryb i „owoców morza”, czyli skorupiaków, mięczaków oraz roślin wodnych, w celach spożywczych. Organizmy te łowi się w morzach i oceanach, a także w rzekach i jeziorach. Pożywienie pozyskiwane jest do bezpośredniej konsumpcji lub do dalszego przetwarzania (przemysł rybny).

Główne akweny morskie, wykorzystywane w działalności rybackiej, to rejony mieszania się wód o różnej temperaturze i zasoleniu. Są to przede wszystkim wody:

  • Pacyfiku, oblewające Kamczatkę, Japonię i Chiny (zimny prąd Ojasiwo spotyka się tutaj z ciepłym Kurosiwo);

  • Pacyfiku u zachodnich wybrzeży Ameryki Południowej (rejon intensywnego upwellingu, czyli pionowej cyrkulacji mas wody);

  • północnego Atlantyku, gdzie ciepły Golfsztrom spotyka się z Prądem Labradorskim i Grenlandzkim;

  • szelfowego Morza Arabskiego i Zatoki Bengalskiej, gdzie kierunek prądów morskich zależy od pory roku;

  • zimne wody Antarktyki oraz mórz szelfowych półkuli północnej, w tym Morza Bałtyckiego.

 

Rybołówstwo w Polsce

W Polsce prace badawcze na użytek rybołówstwa morskiego prowadzi Morski Instytut Rybacki w Gdyni oraz Wydział Nauk o Żywności i Rybactwa Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego z siedzibą w Szczecinie. Nadzór nad tym sektorem gospodarki sprawują Okręgowe Inspektoraty Rybołówstwa Morskiego w Gdyni, Słupsku i Szczecinie. Główne polskie porty rybackie zlokalizowane są w: Darłowie, Dziwnowie, Dźwirzynie, Gdańsku, Gdyni, Helu, Jastarni, Kołobrzegu, Łebie, Mrzeżynie, Rowach, Świnoujściu, Ustce i Władysławowie. Ogółem na polskim wybrzeżu znajduje się 59 portów i przystani rybackich.

 

Główne gatunki poławiane w polskiej strefie ekonomicznej na Bałtyku, wg danych z 2009 r. to: szproty (84 625 ton), śledzie (22 528 ton), dorsze (11 176 ton), flądry (9799 ton), trocie (365 ton) i łososie (50 ton). Połowy dokonywane są przy pomocy 161 kutrów i 641 łodzi rybackich. Ilość połowów dalekomorskich wykonywanych przez cztery polskie jednostki kształtuje się na poziomie 80 749 ton. Największy udział mają tu ostroboki, sardynki i sardynele, kryl antarktyczny i makrele.

Rybactwo śródlądowe dysponuje powierzchnią 480 tys. ha wód, a produkcja ryb słodkowodnych utrzymuje się na poziomie ok. 50 tys. ton rocznie. Największe połowy uzyskuje się z 1 ha stawów hodowlanych, od 450 do 550 kg ryb, podczas gdy odłowy rybackie z 1 ha jeziora wynoszą przeciętnie 13–17 kg, a z rzek poniżej 10 kg. Te oficjalne dane nie uwzględniają jednak wzrostu aktywności wędkarskiej, w rzeczywistości bowiem odłowy z rzek i jezior są dużo wyższe – wędkarze wyławiają bowiem ok. 14 tys. ton ryb rocznie! Nastąpiła więc wyraźna zmiana systemu eksploatacji połowowej – z tradycyjnej rybackiej na wędkarską. Rozwój rybactwa śródlądowego wiąże się z jakościową poprawą czystości rzek i jezior oraz dynamicznym rozwojem wędkarstwa.

 

Polacy spożywają ok. 450 tys. ton ryb rocznie. Nasz kraj z konsumpcją na poziomie 13,8 kg na mieszkańca należy do państw o stosunkowo niskim ich spożyciu. Spośród krajów UE mniej ryb konsumuje się tylko w Słowenii, Słowacji i na Węgrzech. We wszystkich pozostałych krajach spożycie ryb jest 2-3 krotnie większe (nie mówiąc o Portugalii, Hiszpanii i Litwie – czołowych konsumentach ryb na świecie).

Energia z wody

Najpopularniejszym sposobem wykorzystania wody do produkcji energii są elektrownie wodne, które przy użyciu turbozespołów zamieniają energię spadku lub przepływu na prąd elektryczny. Turbina wodna, nosząca także nazwę turbiny hydraulicznej, jest silnikiem, który za pomocą wirnika z łopatami przetwarza energię mechaniczną wody na ruch obrotowy. Poruszający się wirnik napędza prądnicę lub zespół prądnic i w ten sposób wytwarza prąd elektryczny.

 

Obecnie Polska wykorzystuje zasoby hydroenergetyczne jedynie w 12%, co stanowi nieco ponad 7% mocy krajowego systemu energetycznego. Liderem i niedoścignionym wzorcem w tej dziedzinie jest Norwegia, która niemalże całą potrzebną energię elektryczną uzyskuje z hydroenergetyki.

 

Największą elektrownią wodną na świecie jest hydroelektrownia na Zaporze Trzech Przełomów, na rzece Jangcy w Chinach. Jej moc docelowa wynosi 22,5 GW, a produkcja prądu 84 TWh rocznie, czyli połowę tego, co wytwarza cała elektroenergetyka w Polsce! Kolejne pod względem wielkości mocy to: elektrownia na tamie Itaipu, zlokalizowana na granicy Brazylii i Paragwaju o mocy 12,6 GW, Grand Coulee na rzece Kolumbia w USA o mocy 10 GW oraz Raul Leoni (Guri) na rzece Coroni w Wenezueli o mocy 10 GW.

Elektrownia przepływowa

Mieści się w specjalnie skonstruowanym budynku, będącym przedłużeniem przegradzającego rzekę Jazu. Jest więc zlokalizowana w korycie rzeki, której energię wykorzystuje. Elektrownie tego typu mogą pracować prawie bez przerwy, wielkość produkowanej przez nie energii zależy jednak od ilości wody, wypełniającej koryto rzeki. Największa tego typu elektrownia znajduje się na Wiśle we Włocławku.

Elektrownia przyzbiornikowa

Jest uzależniona od ilości energii dostarczanej w danym momencie przez wodę w mniejszym stopniu niż elektrownia przepływowa. Dzięki znajdującemu się przed nią zbiornikowi wodnemu, elektrownia może produkować energię o większej mocy niż moc odpowiadająca aktualnemu dopływowi. Może także reagować na zmieniające się zapotrzebowanie na energię i dostosowywać się do sezonowych wahań ilości przepływającej w rzece wody. Ten typ hydroelektrowni reprezentowany jest najczęściej przez duże elektrownie wodne.

Elektrownia szczytowo-pompowa

Energia wody wykorzystywana jest także w elektrowniach szczytowo-pompowych, które jednak często nie są zaliczane do odnawialnych źródeł energii. Elektrownia taka posiada dwa zbiorniki wodne: górny i dolny. Funkcje zbiorników górnych mogą pełnić zarówno rezerwuary sztuczne, jak i naturalne, na przykład jeziora. Jako zbiorniki dolne wykorzystywane są zaś jeziora, spiętrzone doliny rzek, stare sztolnie kopalniane i specjalnie zbudowane sztuczne zbiorniki. W okresie małego zapotrzebowania na energię, najczęściej w nocy, nadmiar prądu wykorzystywany jest do przepompowania wody ze zbiornika dolnego do górnego. W ten sposób okresowa nadwyżka energii elektrycznej przekształcona jest w energię potencjalną zgromadzonej w górnym zbiorniku wody. Ten etap pracy hydroelektrowni jest nazywany pompowym lub silnikowym. Z kolei pracę turbinową (generatorową) elektrownia wykonuje, gdy zapotrzebowanie na energię wzrasta. Uwalnia się wtedy wodę ze zbiornika górnego, by spływając do dolnego napędzała produkującą prąd turbinę. W Polsce na elektrownie szczytowo-pompowe przypada najwięcej, bo około 1,35 GW mocy zainstalowanej, spośród około 2,1 GW mocy posiadanych ogółem przez wszystkie elektrownie wodne. 

Elektrownia pływowa

To elektrownia wodna wykorzystująca do produkcji energii elektrycznej przypływy i odpływy morza bądź oceanu, spowodowane przyciąganiem grawitacyjnym Księżyca i Słońca oraz ruchem obrotowym Ziemi. By wykorzystać energię pływów, elektrownię należy ulokować w miejscach umożliwiających budowę zapór z turbinami pomiędzy otwartym morzem, a utworzonym zbiornikiem. W czasie przypływu turbiny poruszane są przez wodę z oceanu wpływającą do zbiornika, a w czasie odpływu wypływającą (uwalnianą) z niego z powrotem do oceanu.

Na angielskim, francuskim i hiszpańskim wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego energię pływów wykorzystywano już w XI w., gdy zmagazynowana za niewielkimi zaporami woda służyła do napędzania kół łopatkowych napędzających żarna mielące zboże. Pierwsza i dotychczas największa elektrownia pływowa świata została uruchomiona w 1966 r. we Francji przy ujściu rzeki La Rance do kanału La Manche w miejscu, gdzie maksymalna amplituda pływów wynosi 13,5 m, a minimalna 5 m (młyny wodne pracowały już tam w XII w.). Zakład ten wyposażony jest w 24 turbiny o mocy 10 MW każda. Dysponuje więc mocą zainstalowaną 240 MW – wystarczająco dużą, by zaopatrzyć w energię 240 000 domów.

 

Drugą co do wielkości elektrownią pływową jest wybudowany 1984 r. zakład w Annapolis Royal w Kanadzie, posiadający 20 MW mocy zainstalowanej. Elektrownie pływowe posiadają też Chiny, Rosja i Wielka Brytania, a ich uruchomienie planują Korea Południowa i Indie. Energię pływów można wykorzystywać tylko w około 20 rejonach świata, niestety w Polsce nie jest to możliwe.

Elektrownia maremotoryczna

Zwana inaczej falowo-wodną, produkuje energię elektryczną z energii fal lub prądów morskich. Pierwszy zakład tego typu uruchomiono w drugiej połowie XX wieku w Bouchaux – Praceique we Francji. Dziś elektrownie maremotoryczne pracują między innymi w Rosji nad Morzem Białym i w Stanach Zjednoczonych na Alasce. Stosowane w elektrowniach maremotorycznych urządzenia prądotwórcze to:

  • turbiny wodne napędzane przelewającą się przez upust zbiornika wodą, która wcześniej wpływa do zbiornika zwężającą się sztolnią, a po przepłynięciu przez turbinę wraca do morza;

  • turbiny powietrzne wprawiane w ruch powietrzem sprężonym w górnej części zbiornika przez zalewające jego dno fale; zbiornik taki zbudowany jest na platformie zlokalizowanej na brzegu morza; ponieważ instalacje wyposażone w turbiny powietrzne, mają często nawet kilkadziesiąt kilometrów długości, mogą także pełnić rolę falochronu.

 

Przykłady elektrowni obu typów znajdują się na norweskiej wyspie Toftestallen koło Bergen. Zakład wykorzystujący turbiny powietrzne pracuje zaś na wyspie Islay w Szkocji.

Elektrownia maretermiczna

Nazywana również oceanotermiczną, produkuje energię elektryczną z energii cieplnej, której źródłem jest różnica temperatur między ciepłymi warstwami powierzchniowymi, a zimnymi warstwami głębinowymi oceanu. Taka, mniej więcej stała, niezależna od pory dnia i roku różnica występuje w strefie równikowej, gdzie w niektórych miejscach istnieje spory potencjał energii maretermicznej. Na przykład w Indiach, na wybrzeżach stanu Tamil Nadu mogłyby powstać instalacje o łącznej mocy 10 000 MW. Elektrownie maretermiczne wykorzystują jako czynnik roboczy amoniak bądź propan, które parują w wynoszącej około 30°C temperaturze wody powierzchniowej i następnie są skraplane przy pomocy wody o temperaturze około 7°C, czerpanej z głębokości 300–500 m. Zakłady maretermiczne pracują na Hawajach (40 MW), w Japonii (10 MW), na Bali i Tahiti (po 5 MW).

 

Czy wiesz, że...

  • energia wodna jest najważniejszym i szeroko wykorzystywanym źródłem energii odnawialnej;

  • energia wodna stanowi 19% światowej produkcji energii elektrycznej;

  • największym producentem energii hydroelektrycznej są Chiny, a zaraz po nich plasuje się Kanada, Brazylia i Stany Zjednoczone, Rosja, Norwegia i Indie;

  • do zagospodarowania pozostaje jeszcze ok. 2/3 potencjału, którego wykorzystanie ma sens ekonomiczny. W Ameryce Łacińskiej, Afryce Środkowej, Indiach i Chinach wciąż jest mnóstwo nieujarzmionych jeszcze zasobów wodnych.

 

Korzyści płynące z wykorzystania energii hydroelektrycznej:

  • nie jest spalane żadne paliwo, więc minimalizuje się zanieczyszczenia i redukuje emisję gazów cieplarnianych;

  • woda napędzająca elektrownię jest dostarczana za darmo przez naturę, dzięki czemu koszty eksploatacji i utrzymania elektrowni wodnej są niskie;

  • prostota hydroelektrowni sprawia, że technologia jest niezawodna i sprawdzona;

  • wyprodukowana w ten sposób energia jest odnawialna – opady deszczu odbudowują bowiem zasoby wody w zbiorniku;

  • nie zużywa się cennych i ograniczonych zasobów naturalnych jak węgiel, ropa czy gaz;

  • nie trzeba budować kopalń ani wiercić szybów;

  • odpada problem utylizacji odpadów radioaktywnych.

 

Pozyskiwanie energii hydroelektrycznej nie jest jednak doskonałe:

  • wysokie koszty inwestycji;

  • zależność od wody (opady!);

  • w niektórych przypadkach istnieje konieczność zalania dużych terenów, pól uprawnych i siedlisk dzikiej przyrody; następuje też wypieranie miejscowej ludności;

  • przy wielu inwestycjach dochodzi do utraty lub modyfikacji siedlisk ryb oraz utrudnienia ich swobodnego ruchu;

  • niekiedy następują także istotne zmiany jakości wody w zbiorniku i ciekach wodnych.

Żegluga

Żegluga jest jednym z najstarszych rodzajów transportu. Jej zaletą są przede wszystkim niskie koszty przewozu dużej ilości towarów na znaczne odległości. Dlatego statkami morskimi i śródlądowymi przewozi się głównie surowce i półprodukty o dużej objętości i masie. W ten sposób transportuje się około 70% wszystkich ładunków w handlu międzynarodowym.

Do przewozu towarów używa się wyspecjalizowanych statków:

  • masowców – przeznaczonych głównie do przewozu suchych ładunków luzem, wsypywanych bezpośrednio do ładowni, jak np. węgiel, rudy metali, nawozy mineralne, zboża, siarka granulowana itp.;

  • drobnicowców – przeznaczonych do przewozu towarów przemysłowych liczonych w sztukach, zapakowanych w skrzynie, beczki, bele, worki i inne rodzaje opakowań lub bez opakowania (samochody);

  • kontenerowców – przeznaczonych do przewozu kontenerów;

  • tankowców – przeznaczonych do transportowania materiałów płynnych, tj. ropy naftowej i skroplonego gazu;

  • chemikaliowców – przeznaczonych do przewozu płynnych chemikaliów.

 

Polska flota transportowa w 2008 roku posiadała 123 statki o łącznej nośności 2533 tys. ton i pojemności brutto (GT) 1930 tys. (w tym 65 masowców i 13 zbiornikowców), które przewiozły 10,5 mln ton ładunków. W polskich portach morskich przeładowuje się 49 mln ton ładunków rocznie (2008 r.), głównie zboże, węgiel kamienny i koks oraz rudy metali i ropę naftową. Przeładunki skupiają się w Gdańsku (45% ogółu przeładunków), Gdyni (26,3%), Świnoujściu (18%) i Szczecinie (16%). Ruch pasażerski i przewóz samochodów w żegludze morskiej obsługują głównie promy, w niewielkim stopniu statki pasażerskie obcych bander i statki handlowe. Żegluga pasażerska, która przewiozła w 2009 r. 658 tysięcy pasażerów, dysponuje 11 promami oraz 3 statkami, które pływają po Morzu Bałtyckim. Największym portem pasażerskim jest Świnoujście.

Ogólna długość żeglownych śródlądowych dróg wodnych w Polsce wynosi 3638 km (2005 r.), w tym: 2403 km rzek, 644 km rzek skanalizowanych, 331 km kanałów i 260 km dróg jeziornych. Najważniejszą drogą wodną jest system Odry (86,5 km), na który składają się: Kanał Gliwicki, Odra skanalizowana od Kędzierzyna-Koźla do Brzegu Dolnego (poniżej Wrocławia), środkowa Odra – swobodnie płynąca w częściowo uregulowanym korycie (od Brzegu Dolnego do wylotu kanału łączącego Odrę z Hawelą) oraz swobodnie płynąca do Zalewu Szczecińskiego. Odrą przewozi się głównie węgiel kamienny, rudy żelaza, apatyty i fosforyty.

 

Największe przeładunki są dokonywane w portach w Koźlu, Gliwicach oraz Wrocławiu. Na wschodzie system Odry łączy się z Wisłą przez skanalizowaną Noteć i Kanał Bydgoski. Wisła, na znacznych odcinkach nieuregulowana, jest mało wykorzystywana jako transportowa droga wodna. Najczęściej dokonuje się przewozów żwiru, piasku i drewna na krótkich trasach w rejonie Gdańska, Warszawy (Żerań), Bydgoszczy, Krakowa, Płocka i Torunia. Śródlądowymi drogami wodnymi przewozi się 9,6 mln ton towarów rocznie (2005 r.). Pasażerska żegluga śródlądowa przewożąca rocznie milion osób służy wyłącznie do obsługi ruchu turystycznego, głównie w rejonie Szczecina (Dolna Odra, Zalew Szczeciński), w okolicach Wrocławia (na Odrze), Krakowa, Warszawy i Płocka (na Wiśle), na Kanale Elbląskim oraz na jeziorach mazurskich.

Przemysł

Ze względu na swe niezwykłe właściwości, woda jest niezbędna do przebiegu wielu procesów technologicznych jako rozpuszczalnik, substrat lub katalizator reakcji chemicznych; do rozdzielania (np. flotacja) i oczyszczania substancji (np. krystalizacja), a także jest wykorzystywana jako nośnik ciepła i doskonałe chłodziwo. Według szacunków specjalistów produkcja przemysłowa i energetyka wykorzystują 10 razy mniej wody niż rolnictwo i przemysł spożywczy. Jednakże całkowita wielkość zapotrzebowania przemysłu na wodę nie jest dobrze znana, ponieważ sporo wielkich przedsiębiorstw często pobiera wodę z własnych ujęć lub pobliskich rzek i jezior, nie zawracając sobie przy tym głowy dokonywaniem jakichkolwiek pomiarów jej zużycia. Na całym świecie największymi poborcami wody są elektrownie termoelektryczne, huty żelaza i stali, fabryki celulozy i papieru, producenci chemikaliów, benzyny i maszyn. Większość z nich wykorzystuje olbrzymie ilości wody do chłodzenia, mycia, przetwarzania i ogrzewania.

 

Niemal wszystkie produkty kupowane przez ludzi wymagają do ich wytworzenia znacznych ilości wody. Dotyczy to zarówno ubrań, jak i komputerów. Osoby jeżdżące wielkimi, luksusowymi, paliwożernymi samochodami terenowymi nie tylko spalają olbrzymie ilości benzyny, ale także pośrednio zużywają sporo wody, ponieważ wyprodukowanie jednego litra benzyny wymaga użycia 18 litrów wody. 

 

Oszacowanie ilości wody niezbędnej do wytworzenia produktów przemysłowych jest bardzo trudne. Przyczyną tego jest bogaty asortyment wyrobów oraz niezwykle złożone i różnorodne technologicznie procesy produkcyjne. Jedynym rozsądnym sposobem wydaje się więc określenie wody zużytej podczas produkcji, nie na kilogram czy jednostkę produktu, lecz w przeliczeniu na jednostkę jego wartości. Uwzględniając szereg dodatkowych czynników i zmiennych, możemy oszacować, że średnie zapotrzebowanie na wytworzenie jakiegoś dobra przemysłowego wynosi 80 litrów wody na każdego dolara jego wartości. Oczywiście zużycie to będzie zróżnicowane w zależności od stopnia uprzemysłowienia, zastosowanych technologii i świadomości ekologicznej danego społeczeństwa. W Stanach Zjednoczonych wyniesie 100 litrów, w Niemczech i Holandii 50, a w Japonii, Australii i Kanadzie tylko 10-15 litrów na 1 dolara wartości produktu.

Rolnictwo

Dla efektywnego rozwoju rolnictwa niezbędne są dwa czynniki: jakość gleby oraz woda. Źródłem wody niezbędnym dla prawidłowej wegetacji roślin są opady atmosferyczne oraz woda zgromadzona w glebie. Dlatego największymi dolegliwościami w rolnictwie są okresy suszy. Fachowcy rozróżniają trzy jej rodzaje:

  • atmosferyczną – gdy deszcz w okresie wzrostu roślin nie pada przez około 2 tygodnie;

  • glebową (rolniczą) – gdy brak opadów wpływa niekorzystnie na wzrost roślin lub powoduje ich wymieranie;

  • hydrologiczną, której efektem jest obniżenie się poziomu wód gruntowych i podziemnych.

Uzupełnianie zasobów wody w glebie, w celu zapewnienia odpowiednich warunków wegetacji roślin uprawnych stosowano już w starożytnym Egipcie, Mezopotamii, Indiach czy Peru. Czyniono to za pomocą specjalnych kanałów irygacyjnych. Także dziś w wielu regionach świata jedyną szansą na powodzenie upraw i zwiększenie ich produktywności jest dostarczenie glebie wody, aby zredukować jej niedobory. Rolnictwo zna kilkanaście sposobów nawadniania. Do najczęściej stosowanych należą: zalewowe, podsiąkowe i deszczowe. Budowa i eksploatacja urządzeń nawadniających jest kosztowna, dlatego opłacają się one tylko w produkcji intensywnej. 

Dodatkową zaletą sztucznego nawadniania jest możliwość jednoczesnego wprowadzenia do gleby składników odżywczych w postaci naturalnych lub sztucznych nawozów. Przy deszczowaniu (natryskiwaniu, zraszaniu) roślin następuje także zmywanie licznych szkodników, takich jak mszyce, przędziorki, pchełki. Intensywne nawadnianie ma jednak i wady: niszczy strukturę gleby, wymywa składniki pokarmowe, prowadzi do zabagniania terenów, przyczynia się do rozwoju szkodliwych drobnoustrojów oraz stwarza zagrożenie skażenia gleb wodami niedostatecznie czystymi. Nade wszystko jednak zubaża naturalne zasoby wodne.

Obecnie Unia Europejska dotuje zalesianie gruntów rolnych z deficytem wody i wspiera działania związane z gospodarowaniem rolniczymi zasobami wodnymi, obejmującym retencjonowanie wody oraz kształtowanie koryt cieków naturalnych. Wszystkie te zabiegi służą m.in. ochronie ekosystemów rolniczych (w tym zasobów wodnych) i mają istotne znaczenie dla łagodzenia skutków suszy.

Rolnictwo to nie tylko uprawa, lecz także hodowla zwierząt, których chów wymaga gigantycznych wprost zasobów wodnych zarówno do pojenia, jak i utrzymania higieny. Na uwadze należy mieć także wodę zużywaną przez przemysł spożywczy w procesie przetwórczym.

Zdrowie

Pojęcia balneoterapii (z łaciny „balneum” – kąpiel i greckiego „therapeja” – leczenie) oraz SPA (z łaciny „sanus per aquam”, czyli „zdrowie przez wodę”) są znane od tysięcy lat, a leczenie wodą należy do najstarszych gałęzi medycyny. Opiera się ono na założeniu, że woda może zarówno koić i relaksować, jak i pobudzać do aktywności, stymulować do działania. Zdrowie przez wodę to równowaga ciała i ducha.

 

Odświeżające i lecznicze właściwości wodnych terapii były dobrze znane starożytnym Rzymianom. Kąpiel w świeżej, źródlanej wodzie była dla nich czymś więcej niż tylko codziennym rytuałem, stanowiła istotną część życia. Rzymianie koili zmęczone mięśnie w gorących źródłach, które nieco później zostały przekształcone w łaźnie, sauny, termy. Wśród bogatych Rzymian przybytki te cieszyły się dużym powodzeniem. 

W czasach średniowiecznych filozofia „zdrowia przez wodę” kultywowana była przede wszystkim przez uczestników wypraw krzyżowych, którzy pragnęli odtworzyć w krajach europejskich zwyczaje kąpielowe zaobserwowane w świecie islamskim.

 

Nieco później, w XIV wieku, we wschodniej Belgii u podnóża Ardenów, założono miasto Spa. Miejscowość zawdzięczała swoją nazwę źródłom leczniczym, które tam się znajdowały. Funkcjonują one zresztą do dzisiaj,
a miasto Spa jest jednym z najbardziej znanych kurortów uzdrowiskowych w Europie. Już wtedy używano zarówno wody źródlanej, jak i morskiej w połączeniu z naturalnymi wodorostami i glonami do leczenia całego ciała. Natomiast picie wód leczniczych wprowadzono po raz pierwszy w XVII w. Okres oświecenia przyniósł wiele odkryć w świecie nauki i medycyny. Należała do nich bez wątpienia hydroterapia triumfująca za sprawą Vincenta Priessnitza, który „wszedł” na stałe do zasobów języka polskiego, gdyż to właśnie od jego nazwiska w spolszczonej formie wywodzi się słowo prysznic. XIX wiek to także czas mody na jeżdżenie „do wód”. W dobrym tonie ówczesnych elit był odpoczynek w europejskich kurortach: Baden-Baden, Spa i innych. Twórcą balneologii polskiej był urodzony w 1804 r. Józef Dietl – lekarz, polityk, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz prezydent Krakowa, który prowadził na szeroką skalę badania polskich wód leczniczych. 

Współczesne wodolecznictwo ma charakter uzdrowiskowy, a podstawowym środkiem leczniczym są wody mineralne (i zawarte w nich gazy), stosowane do inhalacji, okładów, kąpieli czy kuracji pitnych. W ten sposób leczy się przede wszystkim stany rekonwalescencji po rozmaitych chorobach, stany wyczerpania po zabiegach operacyjnych, choroby psychosomatyczne, urazowe uszkodzenia narządów ruchu, zmiany zwyrodnieniowe stawów. Hydroterapia obejmuje ponad 100 różnych metod wykorzystujących wodę do celów leczniczych. Najpopularniejsze w Polsce uzdrowiska to Busko Zdrój, Ciechocinek, Inowrocław, Iwonicz Zdrój, Kołobrzeg, Krynica Zdrój, Kudowa Zdrój, Nałęczów, Polanica Zdrój, Ustroń.

 

To, co dzisiaj rozumiemy pod nazwą SPA, znacznie różni się od dawnych założeń, choć nadal kąpiele i hydroterapia stanowią podstawę tych terapii. Mianem SPA zaczęto oznaczać nie tylko uzdrowiska, ale też miejsca, w których człowiek może poddać się rozmaitym zabiegom przywracającym harmonię zarówno ciału, jak i psychice (tzw. resort SPA). Tego typu ośrodki są jednak zwykle bardzo kosztowne, a przez to elitarne. O pobycie w ośrodkach SPA marzy niemalże każda współczesna kobieta, oferują one bowiem pełną gamę różnorodnych zabiegów kosmetycznych, relaksujące hydromasaże oraz kąpiele pobudzające ciało i umysł. Z wyprawy po urodę wraca się nie tylko z pięknym ciałem, ale też z odmłodzoną duszą i zregenerowaną energią życiową.

Współczesne wodolecznictwo ma charakter uzdrowiskowy, a podstawowym środkiem leczniczym są wody mineralne (i zawarte w nich gazy), stosowane do inhalacji, okładów, kąpieli czy kuracji pitnych. W ten sposób leczy się przede wszystkim stany rekonwalescencji po rozmaitych chorobach, stany wyczerpania po zabiegach operacyjnych, choroby psychosomatyczne, urazowe uszkodzenia narządów ruchu, zmiany zwyrodnieniowe stawów. Hydroterapia obejmuje ponad 100 różnych metod wykorzystujących wodę do celów leczniczych. Najpopularniejsze w Polsce uzdrowiska to Busko Zdrój, Ciechocinek, Inowrocław, Iwonicz Zdrój, Kołobrzeg, Krynica Zdrój, Kudowa Zdrój, Nałęczów, Polanica Zdrój, Ustroń.

 

To, co dzisiaj rozumiemy pod nazwą SPA, znacznie różni się od dawnych założeń, choć nadal kąpiele i hydroterapia stanowią podstawę tych terapii. Mianem SPA zaczęto oznaczać nie tylko uzdrowiska, ale też miejsca, w których człowiek może poddać się rozmaitym zabiegom przywracającym harmonię zarówno ciału, jak i psychice (tzw. resort SPA). Tego typu ośrodki są jednak zwykle bardzo kosztowne, a przez to elitarne. O pobycie w ośrodkach SPA marzy niemalże każda współczesna kobieta, oferują one bowiem pełną gamę różnorodnych zabiegów kosmetycznych, relaksujące hydromasaże oraz kąpiele pobudzające ciało i umysł. Z wyprawy po urodę wraca się nie tylko z pięknym ciałem, ale też z odmłodzoną duszą i zregenerowaną energią życiową.

Sport i rekreacja

Pierwsze podróże o charakterze turystycznym miały miejsce już w starożytnym Egipcie. Ludzie przemieszczali się, aby brać udział w obchodach świąt religijnych oraz podziwiać piramidy. Cele religijne dominowały także w podróżach podejmowanych przez starożytnych Greków, którzy udawali się głównie do wyroczni w Delfach oraz świątyni Zeusa w Olimpii. Poza tym tysiące osób przybywało na igrzyska olimpijskie.

 

Starożytni Rzymianie zapoczątkowali natomiast turystykę wypoczynkową. W celach leczniczych i rekreacyjnych udawali się do rozmieszczonych na obszarze całego Imperium kurortów, wśród których największą popularnością cieszyły się: Baden, Baile Herculane, Vichy, Baiae, Neapol, Capri, Bath, Puteoli.

 

Średniowiecze przyniosło ze sobą zastój w wielu dziedzinach gospodarki, w tym także w turystyce. Dopiero w XVII wieku odrodziły się podróże w celach poznawczych, wypoczynkowych i zdrowotnych, które zaczęły nabierać coraz większego znaczenia. Najważniejsze w tym okresie były wyjazdy młodych angielskich arystokratów na kontynent. Podróże trwały od kilku do kilkudziesięciu miesięcy, a młodzi Anglicy dotarli nawet w Alpy, stając się prekursorami alpinizmu. To dzięki nim pasterskie osady zaczęły przekształcać się w ośrodki turystyki górskiej.

W XVII i XVIII wieku bardzo popularne wśród zamożnych Europejczyków były miejscowości uzdrowiskowe, wśród których największym zainteresowaniem cieszyły się: Bath (popularne również w starożytności), Aix-les-Bains, Vichy, Évian, Baden-Baden, Marienbad, Karlsbad oraz Spa. Wszystkie związane z wodolecznictwem! Wiek XIX okazał się dla turystyki przełomowy, gdyż zaczęła ona nabierać masowego charakteru. W 1841 r. Thomas Cook założył w Anglii pierwsze biuro podróży. W tym okresie turyści odwiedzali głównie uzdrowiska, obszary nadmorskie (Lazurowe Wybrzeże) i miejscowości górskie ( Davos, Arosa, Bad Gastein).

 

Druga połowa XX wieku przyniosła gwałtowny wzrost wyjazdów rekreacyjnych. Najpopularniejszym regionem turystycznym stał się basen Morza Śródziemnego, zwłaszcza wybrzeża Francji, Hiszpanii i Włoch. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych intensywnie rozwijała się turystyka górska. Zbudowano wtedy większość alpejskich stacji narciarskich. Pod koniec ubiegłego stulecia wykształciły się regiony turystyczne położone poza Europą: rajskie wyspy na Morzu Karaibskim, w Zatoce Meksykańskiej i Oceanii. 

 

Cała historia turystyki wykazuje niezbicie, że jej rozwój nierozerwalnie związany był z wodą: leczniczymi źródłami, pięknymi wybrzeżami, słonecznymi plażami, czystymi rzekami i jeziorami oraz …śniegiem! Wynika to z uniwersalności wody i jej natury, która pozwala na występowanie jej w tak różnych formach, stanach i rolach.

Gospodarka domowa

Problem zaopatrzenia gospodarstw domowych w wodę pojawił się prawdopodobnie już jako efekt rewolucji neolitycznej. Gdy pierwsze ludzkie gromady zaczęły wieść osiadły żywot, w sposób oczywisty lokalizowały swoje siedziby w pobliżu naturalnych źródeł wody. Wraz z rozrostem osad – stopniowo przeobrażających się w rozległe miasta – bezpośredni dostęp do niezbędnej wody stawał się coraz bardziej utrudniony. Ponadto człowiek, wraz z rozwojem cywilizacji, zaczął potrzebować coraz większych ilości wody niezbędnych do zaspokojenia jego stale rosnących potrzeb.

 

Dziś trudno w ogóle wyobrazić sobie nasze funkcjonowanie bez dostępu do bieżącej wody, a sprawa jej dostarczania do naszych domów stała się na tyle oczywista, że jej wręcz nie dostrzegamy. Świadomi niezbędności wody stajemy się dopiero w perspektywie jej braku, kiedy wiąże się to dla nas z niedogodnościami natury higieniczno-fizjologicznej, gdy z powodu „awarii wodociągu” nie możemy napić się kawy, umyć naczyń czy wyprać ubrań. Cała gospodarka narodowa Polski pobiera rocznie ponad 11 000 hektometrów sześciennych wody oznaczanych jako hm³ (1 hm³ = 1 000 000 m³), z czego produkcja pochłania 72%, rolnictwo i leśnictwo 10%, a do wodociągów trafia jedynie 18%.

 

Należy przy tym pamiętać, że zużycie wody w gospodarstwach domowych wynosi jedynie ok. 50% tego, co płynie siecią wodociągową. Zużycie wody w miastach wynika bowiem nie tylko z potrzeb ludności, ale także infrastruktury miejskiej (gospodarka komunalna, transport, handel, punkty usługowe) oraz zakładów przemysłowych, szczególnie przemysłu spożywczego, w którym procesy technologiczne wymagają wody o parametrach wody pitnej. 

 

Statystyczny Polak zużywa niecałe 100 litrów wody dziennie. Dla porównania zużycie dobowe przypadające na jednego mieszkańca w Holandii wynosi 141 litrów, w Niemczech 145, w Belgii 117, w Anglii 135, a w Szwajcarii 270 litrów. Woda na polskiej wsi wykorzystywana jest do zaspokojenia potrzeb gospodarstw domowych, zwierząt hodowlanych, zakładów usługowych (hotele, domy wypoczynkowe, zakłady technicznej obsługi rolnictwa) oraz przedsiębiorstw przemysłu rolno-spożywczego. W latach 1965–2000 nastąpił znaczny wzrost zużycia wody wodociągowej na wsi. W 1965 r. wodociągi wiejskie dostarczyły zaledwie 20,2 hm³, a w 2000 r. już 350 hm³.

Czy wiesz, że...

  • zużycie wody zwiększyło się w ciągu ostatnich kilku lat dwukrotnie. W wyniku tego zasoby źródeł podziemnych zmniejszają się szybciej niż odnawiają (przeciętny Brytyjczyk zużywa dziennie 200 litrów wody, Amerykanin – 500, a Somalijczyk ok. 10. Dziecko urodzone w kraju rozwiniętym spożywa 30–50 razy więcej wody niż dziecko z kraju rozwijającego się);

  • według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) aż 80% chorób jest bezpośrednio lub pośrednio związanych ze złą jakością wody;

  • wzrost niedoboru wody na świecie będzie w 20% wynikiem zmian klimatycznych; podczas gdy w rejonach wilgotnych zwiększy się ilość opadów, w rejonach zagrożonych suszą, a nawet na niektórych obszarach tropikalnych i subtropikalnych, opady będą rzadsze
    i nieregularne;

  • połowa ludności ziemi pije wodę zanieczyszczoną, a aż 60% nie dysponuje jej dostateczną ilością;

  • wymiana wody w lodowcu trwa 5000 lat, a w atmosferze zaledwie 30-40 dni.